zielona partyzantka w Poznaniu – warto, czy nie warto?

Takie retoryczne pytanie można postawić po reakcjach, z jakimi spotkała się nasza inicjatywa – czyli obsianie i obsadzenie donic przy ulicy Wieniawskiego w Poznaniu. W przytłaczającej większości odbiór tego raczej symbolicznego aktu był pozytywny i skutecznie nakręcił nas do rozwinięcia skrzydeł.

Tydzień temu Gazeta Wyborcza poświęciła akcji drugą stronę lokalnego wydania, w ostatni weekend ta sama redakcja przyznała nam wyróżnienie w postaci jednej Białej Pyry Tygodnia, a Radio Merkury przeprowadziło nawet sondę wśród Poznaniaków. Z tymi miłymi wiadomościami zbiegła się niestety inna, o przeciwnym ładunku. Kwietniki, którymi zajęliśmy się nieco ponad dwa tygodnie temu zostały bowiem obsadzone ponownie, a nasza praca została tym samym zniszczona. Nie powinno to dziwić, takie problemy pojawiają się często na styku działań nieformalnych z instytucjami. Finał jest taki, że nie mamy już czego podlewać, a z donic przed Domem Technika głowy do słońca wychylają teraz aksamitki wzniesione Tagetes erecta, sympatyczne, ale popularne i wykorzystywane od wielu lat kwiaty. Ich widok na miejskiej ulicy nikogo szczególnie nie zdziwi – sałata czy słonecznik zrobią to znacznie lepiej.

Cóż można dodać – za kilka tygodni znowu wyjdziemy na ulicę…

Z podziękowaniami dla wszystkich popierających działania zielonych partyzantów :)

zielona partyzantka w Poznaniu

Wieczorem 2 maja, przy ulicy Henryka Wieniawskiego w Poznaniu, odbyła się pierwsza w tym mieście, zorganizowana akcja z cyklu guerrilla gardening! W przeciągu godziny, rękami kilku osób, zostały uporządkowane oraz obsiane i obsadzone wszystkie kwietniki na przeciwko budynku Domu Technika oraz pobliskiego pubu. Do zazielenienia kwietników wykorzystano takie rośliny jak: berberys Thunberga, koperek, krzewuszka cudowna, ligustr pospolity, kilka gatunków sałat, słonecznik, smagliczka nadmorska, oraz szczypiorek. W ten sposób został w Poznaniu uczczony ogólnoświatowy Dzień Słonecznika Sunflower Day.

Czytaj dalej

do parku przez… torfowisko

W latach 30. XX wieku na przedmieściach Amsterdamu zaczął powstawać park. Inwestycja była o tyle nietypowa, że zlokalizowano ją na terenie do tej pory niewykorzystywanych torfowisk i mokradeł okalających stolicę Holandii. Doświadczeni w zakresie inżynierii wodno-lądowej Holendrzy osuszyli torfowiska i przystosowali tę niegościnną do tej pory przestrzeń do użytku publicznego. Tak powstał Amsterdamski Las – Amsterdamse Bos – jeden z największych parków miejskich Europy.

Czytaj dalej

do parku przez… fabrykę

W 1985 roku w Duisburgu, w Zagłębiu Ruhry, zamknięty został ogromny kompleks fabryczny. Era węgla kamiennego i stali, które były produkowane przez fabryki dobiegła końca. W 6 lat później w tym samym miejscu powstał Landschaftpark Duisburg Nord – nowoczesny park krajobrazowy. Obejmująca prawie 200 ha przestrzeń została zaprojektowana przez zespół Latz + Partner
i jest dziś sławna na cały świat.

Projektanci postanowili zrewitalizować przestrzeń pofabryczną nie negując jej industrialnej przeszłości. W myśl tej idei pozostawiono na miejscu nie tylko architekturę, ale i skażoną glebę, którą poddano stopniowemu oczyszczeniu w naturalnych procesach fitoremediacji, a wielu fabrycznym konstrukcjom przydzielono nowe funkcje. Czytaj dalej

wiosenne kwiaty

Dzisiejszy wpis będzie lekki i przyjemny – jak wiosna, która właśnie nadchodzi. Przedstawię w nim kilka kwitnących dziko, wczesnowiosennych kwiatów oraz podam ich najbardziej spektakularne lokalizacje. Chciałbym namówić Was do wyjścia na świeże powietrze, do lasu lub na łąkę, w celu osobistego doświadczenia wiosennego spektaklu, jaki co rok urządzają nam kwiaty.

Image Czytaj dalej

do parku przez… wysypisko śmieci

Tytuł ten dobrze oddaje ideę, która zrodziła się kilkanaście lat temu w Nowym Jorku. Właśnie tam, jedno z największych, jeśli nie największe na świecie wysypisko śmieci, o złowrogo brzmiącej nazwie Fresh Kills, jest w tej chwili przekształcane w gigantyczny park!

Fresh Kills powstało w latach 40. ubiegłego stulecia, na leżącej na południe od samego Big Apple wyspie Staten Island. Przez ponad siedemdziesiąt lat trafiały tam odpadki z gęsto zaludnionej metropolii Nowy Jork, co spowodowało, że wkrótce śmietnisko rozrosło się do niespotykanych rozmiarów. W szczytowym momencie pokrywało ponad 2200 akrów (prawie 9 km2). Czytaj dalej

zielone graffiti

Od czasu do czasu zdarzają się artyści zaskakujący nas swoimi pomysłami. Ich dzieła zyskują sławę i popularność, znajdują naśladowców i stanowią trendy. Do takich ludzi należy niewątpliwie węgierska street-artystka Edina Tokodi. Jako medium swoich prac wykorzystuje ona żywe rośliny, które instaluje na ścianach budynków w jednej z nowojorskich dzielnic, gdzie żyje i pracuje. Ponieważ przed montażem prac nie zdobywa żadnych pozwoleń, jej sztuka nawiązuje do działań partyzanckich, które opisywałem dwa tygodnie temu w poście Partyzantka w parku i ogrodzie. Czytaj dalej