partyzantka w parku i ogrodzie

Opowiem Wam dziś o „guerrilla gardening” – czyli o partyzantce ogrodniczej, najbardziej chyba niesamowitym ruchu społecznym w architekturze krajobrazu. „Partyzantka” polega bowiem na zazielenianiu terenu, będącego czyjąś własnością bez zezwolenia – niezłe prawda? Ten całkowicie oddolny i spontaniczny ruch ma już na swoim koncie wiele akcji na całym świecie i szybko się rozwija.

Zaczęło się w 2004 roku, kiedy Londyńczyk, Richard Reynolds zagospodarował zaniedbany kwietnik przed swoim blokiem. Wychowany na wsi Reynolds miał najwyraźniej inną wizję tego, jak ma wyglądać przestrzeń, w której przyszło mu mieszkać i pewnej nocy postanowił ją zazielenić. Efekt przekroczył jego oczekiwania – jego akcja zyskała rozgłos, a on sam stanął na czele ruchu społecznego. Richard Reynolds wydał książkę, pisze bloga i cały czas, teraz już wspierany przez ochotników, prowadzi swoje działania partyzanckie. Stara się propagować ruch na całym świecie – był m.in. w Warszawie pod Pałacem Kultury i Nauki, sadził roślinki przed moskiewskim Kremlem, a nawet w libijskiej stolicy – Trypolisie (2006).

Jak to działa? Cóż, akcje odbywają się najczęściej po zmroku – w wyznaczonym punkcie zbiera się grupa zapaleńców i zaczyna prace ogrodnicze. Plewią, kształtują teren, sadzą nowe rośliny i wreszcie porządkują, by nad ranem, budzący się do życia świat, mógł zobaczyć efekt ich pracy. Zaniedbany dotychczas plac, skwer czy zaułek zyskuje nowe oblicze.
Aby podobną akcje zainicjować legalnie, należałoby przejść przez proces składania podań, opinii eksperckich, czekania na decyzje – jak widać, działając na własną rękę można znacznie przyspieszyć sprawę.

Dość szybko partyzanci pojawili również w Polsce. Pierwszy podjął inicjatywę mieszkaniec jednego z warszawskich osiedli. Najpierw długo czekał na decyzję lokalnych władz w sprawie zaniedbanego placu osiedlowego. W 2007 roku stracił cierpliwość, zaapelował do mieszkańców i razem zabrali się do pracy. W efekcie powstał park z licznymi drzewami, krzewami ozdobnymi, klombami kwiatów i trawnikiem. Mieszkańcy czekają teraz, aż zostanie zalegalizowany. Park ma własną stronę internetową.
Na tej fali pojawiła się też warszawska grupa MPO (Miejska Partyzantka Ogrodnicza). Jej członkowie, tak jak w Londynie, umawiają się na „ustawki”, czyli akcje zazieleniania miasta. Grupa zasłynęła sadzeniem sałaty, selera i bratków na warszawskich kwietnikach, m.in. przed Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Warszawa ma już swoją ekipę, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby kolejne pojawiły się w innych miastach. W każdym z nich znajduje się wiele zaniedbanych przestrzeni, a więc pole do popisu jest obszerne. Gdyby ktoś miał ochotę na taką akcję w Poznaniu – proszę o kontakt!

Reklamy

8 thoughts on “partyzantka w parku i ogrodzie

  1. O tym parku co piszesz w Warszawie rzeczywiście jest to dość głośna sprawa bo i nawet Inicjator założenia parku jest bohaterem jednego z filmu w kanale Leroy Marlin na You Tubie tak więc korporację są czujne i wychwycą nawet takie niewinne działanie. Podobnie było z goście który gra na krześle koło stacji metra Centrum w Warszawie. Ten tym razem stał się bohaterem filmu IKEA. Oto linki do filmów:

    Tak więc Maciek może i ty niebawem będziesz reklamować Castoramę – i żeby było wiadomo nie mam nic przeciwko jeśli tylko oczywiście dobrze zapłacą i nie ma co tam udawać dziewicę 🙂
    pozdrawiam

    • Cha cha – nawet gdybym chciał udawać dziewicę, to nikt by mi nie uwierzył. Korporacjom zasadniczo mówimy nie, ale czasem zdarzyć się mogą wyjątki 😀
      Jeszcze raz dziękuję Ci Karola za inspirację. Oczywiście gdy zacząłem dokładniej zgłębiać temat zielonej partyzantki okazało się, że jest bardziej rozbudowany – np. 1 maja jest dniem guerilla gardening i z tej okazji na całej północnej półkuli sadzi się nasiona słonecznika – dwumetrowe kwiaty wyrastają we wrześniu w najbardziej zaskakujących punktach miast. Jest wiele podobnych wątków. Super!
      Pozdrowienia z Poznania

      • Co ma wspólnego święto pracy z ogrodnictwem? hmm
        Ja sam wpadłem kiedyś na pomysł, żeby w okolicy mojego przyszłego domu zacząć sadzić drzewa na polanie tuż przy lasku. Tak, żeby lasek powiększyć i żeby nikt tam niczego aby nie postawił. Chronić drzewka przez parę lat, a później będzie za późno na wycinkę >;)

  2. Pingback: zielona partyzantka w Poznaniu | korzenie

  3. Pingback: zielone grafitti | | Korzenie - Projektowanie, zakładanie i pielęgnacja ogrodówKorzenie – Projektowanie, zakładanie i pielęgnacja ogrodów

  4. Cześć 🙂
    Bardzo ciekawe i piękne pomysły z tą partyzantką! Ja jak wrócę to z ogromną przyjemnością dołączę. Będzie mi brakowało tutejszej zieleni, pięknych parków i zielonych terenów! Szkodą, że nie wygląda tak u Nas. Jednak mogłoby, także chętnie się do tego przyczynie!!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s